sobota, 9 lutego 2013

In The Woods... - Heart of the Ages

Norweska kapela In the Woods..., założona w 1992 roku, jest jedną z najbardziej oryginalnych na tamtejszej scenie black metalowej. Heart of the Ages, debiutancki album zespołu wydany w 1995 roku, stanowi niezwykle ciekawe połącznie black metalu z elementami doom i progressive. Inaczej niżli w przypadku innych zespołów tego typu, tutaj głównym celem In the Woods... stało się stworzenie unikalnej atmosfery. Z jednej strony uderza ona surowością, z innej zaś porusza swą melancholią czy wręcz depresynjymi klimatami. Jest to zasługą nie tylko dużej progresywności objawiającej się licznymi zmianami tempa i kompozycji, ale również bogactwa i różnorodności partii wokalnych. Obok black metalowego screamu występuje tutaj cała rzesza czystych wokali męskich oraz żeńskich (tych ostatnich jest jak na lekarstwo, ale dodają one albumowi jeszcze większej specyfiki). Do tego dochodzą wstawki ambient, które uzupełniają całośc. Dodajmy do tego wszystkiego teksty inspirowane naturą i folklorem, a otrzymamy prawdziwą muzyczną podróż przez lasy Norwegii.

Kaseta została wydana przez Morbid Noizz Productions (nr kat. 072) na licencji Misanthropy Records.


HammerFall - Glory to the Brave


Glory to the Brave to debiutancki album szwedzkiego HammerFall, jednego z czołowych przedstawicieli tamtejszej sceny power metalowej, wydany w 1997 roku. Jest to ten typ albumu, który urzeka od samego początku aż do końca. Z chwilą wyłonienia się pierwszych dźwięków 'The Dragon Lies Bleeding' wiemy, że nie mamy do czynienia z tandetą, tylko naprawde bardzo dobrą mieszanką power oraz heavy metalu.
Muzyka HammerFall jest w większości bardzo rytmiczna i zharmonizowana, utrzymana w szybkich tempach, ze świetnymi partiami wokalnymi (również chóralnymi). Nie oznacza to jednak, że cały album stoi pod znakiem prędkości. Jak na dorby zespół power metalowy przystało, szwedzi świetnie wykonują dużo wolniejsze, nastrojowe utwory. Na tymże albumie potwierdzają to w piosenkach 'I Believe' i tytułowej 'Glory to the Brave'.

Pierwszy album HammerFall to absolutna pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów starego, dobrego power metalu.

Kasetowa wersja prezentowana tutaj została wydana przez Morbid Noizz (nr kat. 204) na licencji Nuclear Blast. Cover art wykonał Andreas Marschall - jeden z najważniejszych twórców 'metalowych' artworków.



czwartek, 7 lutego 2013

Incubus - Beyond the Unknown


Brazylia to jeden z tych krajów, w których mamy dosłownie zatrzęsienie zespołów metalowych. Samych kapel death'owych jest sporo ponad tysiąc. Problem jednak w tym, że brazylijska scena jest tak cholernie wtórna, że zaledwie ułamek zespołów z tego kraju wzbudza moją uwagę. Definitywnie jedną z najlepszych kapel pochodzących z kraju Pelego jest Incubus, którego założycielami są bracia Francis i Moyses Howard, którzy opuścili swoją ojczyznę gdzieś w połowie lat 80., po czym imigrowali do USA. Wtedy chyba jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy jak wielka czeka ich kariera.
Incubus zadebiutował w 1988 roku wydając Serpent Temptation - prawdopodobnie jeden z najlepszych albumów wywodzących się z pogranicza death i thrash metalu. Idąc za ciosem, w dwa lata później, wydał kolejny, prezentowany tutaj długograj, Beyond the Unknown. Mimo, iż oba nagrania prezentują się podobnie, Beyond...to krok naprzód w kierunku death metalu.
Praca gitar jest niezwykle szybka, aczkolwiek charakteryzuje się bardzo łatwo wpadajacymi w ucho kompozycjami. Predkośc to też główna cecha perkusji, która świetnie zgrywa sie z dźwiękami gitar. Wokal, jak na dobry death/thrash przystało, stanowi niejako formę przejściową pomiędzy thrashowymi jękami i niskim deat'owym rykiem.
Całość tworzy bardzo dobrą kompozycję, która powinna znaleźc się w katalogu każdego fana starego grania.

Posiadana przeze mnie kasetowa wersja wydana (albo raczej, spiracona) została przez rodzimy Tact.


czwartek, 31 stycznia 2013

Desultory - Bitterness

Nieco ponad dwa lata temu szwedzkie Desultory, prawdziwi weterani death metalowej sceny, dali o sobie znac po niemalże czternastu latach niebytu wypuszczajac świetny album Counting Our Scars, zaliczając w ten sposób jeden z najlepszych come-back'ów ostatnich lat. Tym albumem na nowo zjednali ku sobie fanów po ostatnim przed przerwą, żenującym etapie ich twórczości jakim był Swallow the Snake (giń!przepadnij!). Cóż - prawie każdy popełnia błędy, za które później sromotnie żałuje. Takim błędem z pewnością nie był prezentowany dziś  Bitternes - drugi album w historii zespołu i prawdopodobnie jeden z najlepszych death'owych długograjów wydanych w 1994 roku.
Wydanie tegoż albumu nastąpiło w rok po zjawiskowym wręcz Into Eternity, tak więc nawiazania do niego  są tu zauważale, aczkolwiek sama muzyka uległa dośc znaczącej zmianie. Na Bitterness bowiem mamy do czynienia z dużo większym nastawieniem na melodie. Nie chodzi tu o przygłupawe, wtórne granie tylko kreowanie partii melodycznych w podobny, urzekający sposób w jaki robił to Dismember na samym początku swojej kariery. Cały album pokazuje generalnie czym i jak mógłby brzmiec naprawdę porządny melodic death metal, który mimo swojej melodyczności nie zapominał o surowych korzeniach swego poochodzenia.
Taka forma przegrała jednak z wypływającą na szerokie wody gothenburską sceną, która w późniejszym okresie zdominowała rynek, utrzymując swa silną pozycje niemal do dzisiaj. A szkoda.


Kaseta została wydana przez Metal Mind Records (nr kat. MASS 0105). Cover art wykonał  Kristian Wåhlin.


 

wtorek, 22 stycznia 2013

Obituary - Cause of Death


Po rewelacyjnym debiucie jakim było Slowly We Rot, Obituary uderzyło rok później z jeszcze większym animuszem, wypuszczając swój najlepszy album w karierze, mianowicie prezentowany w tym poście Cause of Death.
W całym dorobku death metalowej sceny z Florydy niniejszy album jest zdecydowanie jednym z najważniejszych i  najbardziej wpływowych. Stanowi on kontunuację tego, co zespół zaprezentował na swoim pierwszym albumie, jednak wszystko zostało podane jakby na nowo, uderzając odbiorcę swą niezwykłą dosadnością.
John Tardy osiągnął tutaj szczyt swoich możliwości i pokazał światu co naprawdę znaczy posiadac obłąkańczy wokal, który potrafi ściąc krew w żyłach. Praca gitar – „mieląca”,  i złowieszcza, oraz praca perkusji – druzgocąca i potężna, choc wyzbyta blastów, jest tak niesamowita i ujmująca, że klękajcie narody! Cała atmosfera albumu, generowana poprzez różnorakie intra i wstawki typu ambient oraz zmainy tempa od wolnego do szybkiego sprawiaja, że Obituary jest zespołem, który wyróżniał się na tle regionalnej konkurencji na początku lat 90. Utwory takie jak ‘Chopped In Half’, ‘Cause of Death’ czy ‘Memories Remain’ to absolutna definicja florydzkiego death metalu.
Prawdziwy ‘must-have’ dla fanów naprawdę ciężkiego grania.

Kasetowa wersja tego albumu została wydana przez Metal Mind Records na licencji RoadRunner Records (nr kat. MASS 0081).

wtorek, 27 listopada 2012

Helloween - Keeper of the Seven Keys Part I

Pierwszy 'Keeper', nagrany w dwa lata po rewelacyjnym Walls of Jericho, stanowił kolejny krok milowy nie tylko w dziejach samego Helloween, ale również całego metalowego świata. Tymże albumem zespół w pełni wdarł się w nurt europejskiego power metalu, kształtując ten gatunek i wyznaczając dla niego nową ścieżkę.

Sam album jest absolutnie fantastyczny. Mamy tutaj zarówno szybkie, jak i wolniejsze utwory. Duch speed metalu pozostał w takich kawałkach jak chociażby 'I'm Alive' czy 'Twilight of the Gods'. Typowymi przykładami w pełni power metalowych piosenek są min. ' Future World' i 'Halloween'. Na albumie znalazła się również jedna ballada - 'A Tale That Wasn't Right', która ponoc większości słuchaczy nie przypadła do gustu (ja osobiście nie mogę jej nic zarzucic)'A Little Time' to z kolei pierwszy utwór zespołu, gdzie swoje możliwości wokalne zaprezentował Michael Kiske, który w kolejnych latach wyparł Kaia Hansena.

Keeper of the Seven Keys Part I to zdecydowanie jeden z najważniejszych albumów w historii muzyki metalowej - genialny i ponadczasowy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów metalu.

Zaprezentowana wersja to reedycja wydana przez Koch International (nr kat. 33832-4).

 

wtorek, 13 listopada 2012

Helloween - Walls of Jericho

Helloween to absolutna legenda niemieckiej sceny metalowej. Zespół, który od niemal trzydziestu lat stanowi światową czołówkę power i speed metalu. Prezentowany w tym poście debiutancki album Walls of Jericho, wydany w 1985 roku, to swoisty motor napędowy całej niemieckiej speed metlowej sceny i jeden z najlepszych albumów jaki wyszedł spod szyldu tegoż nurtu. Wersja posiadana przeze mnie to reedycja, która wzbogacona została dodatkowo o EP Halloween wydane kilka miesięcy przed albumem, oraz singiel "Judas". To właśnie ten utwór, wraz z "Ride the Sky", "Warrior" czy "Phantoms of Death" stanowią totalną kwintesencję gatunku - prędkośc, energia, szlańcze riffy z odpowiednią dozą melodyczności, genialne solówki i świetne partie wokalne sprawiaja, że po skończeniu słuchania albumu człowiek automatycznie, niemal jak w amoku, naciska przycisk 'replay', chcąc po raz kolejny rozkoszowac się tą muzyką.

Kaseta wydana została przez Koch International (nr kat. N 0088-4).